Francuz ze stolarskim zacięciem

Wszystko zaczęło się od drewnianego reniferka. A właściwie… od jego braku. Poznajemy François w czasie Nocy Otwartych Pracowni, kiedy na swojej autorskiej maszynie wykonuje dla kolejnych odwiedzających, w ramach pamiątki z wydarzenia, urocze rogacze. Niestety nikomu z nas nie udaje się zabrać upominku do domu. Gości jest dużo, François nie odchodzi od narzędzia przez wiele godzin, dlatego wymieniamy tylko kilka słów. Trudno jednak nie zwrócić uwagi na kontrowersyjną nazwę pracowni sympatycznego Francuza – Ostre Rżnięcie. Szybko wychodzi na jaw, że pod jego nazwiskiem kryje się również kanał na YouTubie poświęcony pracy z drewnem.

Kanał liczący obecnie prawie pięć tysięcy subskrybentów i mający blisko pół miliona odsłon to idealne miejsce dla amatorów stolarstwa, którzy szukają porad i wskazówek dotyczących obróbki drewna. Koszyk na piwo, puzzle edukacyjne, drewniana nakładka na kanapę, kołyska dla dziecka? Zastanawiacie się, jak działa ścisk i jak usunąć po nim ślady albo jak tanio wyczyścić brudne tarcze i wiertła? A może planujecie budowę piły taśmowej? To wszystko i inne inspirujące materiały znajdziecie na kanale prowadzonym przez François Chalopina. Jego warsztat odwiedzamy w weekend i od momentu przekroczenia progu pracowni uśmiechy nie schodzą nam z twarzy.

Projekt Pracownie: Co Ty właściwie robisz w Polsce? Jesteś Francuzem, prawda?

François: Tak, tak. Niedługo wyprowadzam się z Polski. Przyjechałem tutaj w 2008 roku i zajmowałem się budową elektrowni wiatrowych. Jak wiecie, rząd wprowadził ustawę, która zakazuje budowy wiatraków, więc od 2016 roku nie pracuję w zawodzie. Mimo wszystko nie zdecydowaliśmy się na wyjazd, bo na początku 2017 roku urodziło się nasze dziecko i nie chcieliśmy zmieniać miejsca zamieszkania. Co do tego warsztatu – to jest amatorska pracownia…

PP: Jak na amatorski warsztat to wygląda całkiem profesjonalnie! (śmiech)

F: …bo miałem czas, żeby go urządzić (śmiech), ale moja działalność ma charakter bardziej amatorski niż profesjonalny. To nie jest moje źródło utrzymania. Pochodzę z francuskiego miasteczka i zawsze miałem dużo miejsca na majsterkowanie w wolnych chwilach. Tutaj, w mieszkaniu, brakowało mi przestrzeni, więc szukałem warsztatu, żeby móc popracować z drewnem. Chodziłem po starych pofabrycznych terenach, jak ten, i szukałem odpowiedniej lokalizacji. Tak właśnie trafiłem na Podskarbińską. A stolarki nauczyłem się z YouTube’a.

PP: I założyłeś własny kanał?

F: Tak, postanowiłem, że to będzie dobry pomysł, żeby ciągle ćwiczyć język polski i go utrwalać. W pracy rzemieślnika pojawia się mnóstwo specjalistycznych określeń. Ludzie rzadko w codziennych rozmowach używają nazw charakterystycznych np. dla osób pracujących z drewnem. Pomyślałem, że nagrywanie wideo jest również dobrą okazją, żeby się tego słownictwa nauczyć. Prowadzenie kanału to bardzo pracochłonne zajęcie. Nagrywanie, obróbka, promocja. Mniej czasu spędza się w warsztacie niż przy komputerze! Dlatego ostatnio nie nagrywam za bardzo nowych materiałów. Nazwę pracowni wymyślili mi koledzy z pracy (śmiech).

Synergia rzemieślników

PP: Masz teraz jakieś zamówienia?

F: Aktualnie nawiązałem współpracę z marką KŁOSY. Robię dla Piotra listwy magnetyczne do noży. Wykonuję je z litego palisandru, to bardzo szlachetne drewno. Wykonaliśmy kilka prototypów, zanim listwa spełniła wszystkie oczekiwania. Chodziło o to, żeby produkt wyglądał bardzo atrakcyjnie, a jednocześnie był funkcjonalny. Z zasady to dosyć prosty projekt, ale ważne jest wypracowanie odpowiednich grubości ścianek – znalezienie optymalnych parametrów.

PP: OK, a meble i produkty, które pokazujesz na kanale?

F: Większość to rzeczy, które robiłem dla siebie, ale kilka wykonałem dla klientów albo znajomych. Zamówienia, na przykład drzwi, trafiały do mnie od innych stolarzy z Podskarbińskiej. Kiedy wynająłem tę przestrzeń, dużo nauczyłem się od Pitera z Czterech Desek – ich pracownia była wtedy naprzeciwko mojej – oraz od Stefana, który jest aktualnie moim sąsiadem (Pracofnia, warsztat stolarski, Stefan Hnatek – przyp. red.) i bardzo mi pomaga, gdy mam jakieś problemy z obróbką. Dzięki nim bardzo rozwinąłem swoje umiejętności. Kiedy robiłem kołyskę, mogłem skorzystać z zaplecza maszynowego Stefana i Pitera. Gdzie zamówić drewno, materiały, to też wiedziałem od nich. W mieście fajne jest to, że wszystko znajduje się w zasięgu i łatwo kupić potrzebne rzeczy.

PP: Czekaj, czekaj, a ta maszyna? Od sławnych reniferków? Czy Ty czasem nie zrobiłeś jej sam?

F: Tak, dokładnie. Robiłem ją na podstawie filmów instruktażowych Matthiasa Wandela. To youtuber z Kanady. Wymyśla, projektuje i buduje prawie wszystkie swoje maszyny stolarskie. Piłę stołową, piłę taśmową, szlifierki, pantoroutery… Budowa maszyn to bardzo ciekawy temat!

PP: Jakie było największe wyzwanie stolarskie, jakiego się podjąłeś? Czego chciałbyś jeszcze spróbować?

F: Kołyska, z całą pewnością kołyska! Jest masa rzeczy, których chciałbym się nauczyć! Toczenie, bardzo chciałbym się nauczyć toczyć. Poza tym spawanie, wiecie, meble łączące drewno i metal – to teraz bardzo modne.

PP: A te puzzle edukacyjne dla dzieci, które zrobiłeś? Może powinieneś się zająć robieniem rzeczy z drewna dla najmłodszych.

F: To na pewno bardzo ciekawy i rozwojowy rynek. Każdy chce, żeby jego pociecha miała wszystko, co najlepsze. Ja wolę dać dziecku przedmiot z drewna niż z plastiku. Robiłem meble dla swojego syna sam, to zajęło bardzo dużo czasu, ale kosztowało mnie tyle, co materiały.

PP: Myślisz, że ludzie rozumieją, czemu produkty rzemieślnicze są droższe niż np. meble z IKEA?

F: Chyba powoli tak, ale są też ludzie, którzy chcą, żeby podrobić im mebel z IKEA i sprzedać go taniej niż tam! (śmiech) Najlepszym miejscem do sprzedawania produktów rzemieślniczych są duże miasta, jak Warszawa. Nie wiem, czy w Polsce też tak było, ale we Francji, w latach 60., kiedy nie były jeszcze popularne meble przemysłowe, w każdym miasteczku pracował stolarz, który robił je dla całej wsi. Kosztowały majątek i przekazywano je sobie z pokolenia na pokolenie. Na mebel czekało się bardzo długo, ale miały ponadczasowy charakter!

Zagłębie na Pradze

PP: A jak odebrałeś tę społeczność na Podskarbińskiej, kiedy zacząłeś wynajmować tu warsztat?

F: To było super! Bardzo mi się spodobało. Industrialny klimat, dużo osób, które zajmują się rzemiosłem. Wtedy gościło tutaj blisko 120 najemców. Nawet nie wyobrażałem sobie, że w tych pomieszczeniach zmieściło się tyle osób (śmiech). Do każdego można pójść, poprosić o pomoc.

PP: Skoro wracacie do Francji, omija Cię zamieszanie związane z wyburzaniem budynków na Podskarbińskiej i szukaniem nowej lokalizacji.

F: Tak, to prawda. Niemniej bardzo ubolewam nad losem tego miejsca. Brakuje takich lokalizacji jak ta. Ludzie szukają przestrzeni, nawet na takiej zasadzie jak ja, żeby pomajsterkować. To częste komentarze pod moimi filmami. Komuś podoba się stolarstwo, ale nie ma się gdzie go nauczyć albo popróbować swoich sił. Super jest to, co robią Cztery Deski, te ich warsztaty. Ludzie szukają takich możliwości i fajnie, gdyby było więcej podobnych miejsc.

PP: Dlatego włączyłeś się w organizację Nocy Otwartych Pracowni?

F: Bardzo podoba mi się pomysł na otwieranie pracowni, zapraszanie na warsztaty. Myślę, że jest na to zapotrzebowanie, zwłaszcza w dużych miastach. Coraz więcej osób się tym interesuje, szuka miejsc, gdzie mogłoby się nauczyć rzemiosła. Tutaj panuje świetna atmosfera, dobrze było się nią podzielić!

PP: Co myślisz o planach na Praski Dom Rzemiosła w Młynie Michla? I o rewitalizacji Pragi?

F: To plan, który zostanie zrealizowany za kilka lat, a rzemieślnicy stąd – oni już potrzebują lokalizacji. Problem istnieje teraz. Nie każdy rzemieślnik może działać bez windy towarowej, niektórzy mają cichą działalność. Ceramicy, introligatorzy, ale niestety nie stolarze… Rewitalizacja Pragi… Przewidziano na to bardzo dużo pieniędzy. W planach uwzględniono pomoc dla przedsiębiorców, ale prawda jest taka, że dla rzemieślników z Podskarbińskiej na razie nie ma rozwiązania. Wszystkie budynki pofabryczne pomiędzy Rondem Wiatraczna a Dworcem Wschodnim są wyburzane i na ich miejscu wyrastają bloki. Uważam, że brakuje odpowiedniego planowania urbanistycznego. Koncepcja dzielnicy powinna zakładać jej równomierny rozwój. Od 2011 roku toczy się sprawa sporządzenia planu miejscowego na rejon Podskarbińskiej. Tego planu cały czas nie ma i budują wszędzie mieszkanówki. Czy dopiero jak wszystko już będzie wybetonowane, wymyślą, jak przestrzeń powinna zostać zagospodarowana? To jest trochę bez sensu. Oczywiście Młyn Michla byłby super miejscem, ale przez te trzy lata trzeba się utrzymać. My wszyscy dostaliśmy już od Mesko wypowiedzenia, chociaż pojawiały się obietnice, że jednak zostaną tu dwa budynki. Ale skoro mają tu zostać, po co te wypowiedzenia? Będą robić remont? Zrobią drugie Soho Factory? Trudno uwierzyć w dobre intencje.

Uważam, że brakuje odpowiedniego planowania urbanistycznego. Koncepcja dzielnicy powinna zakładać jej równomierny rozwój. Od 2011 roku toczy się sprawa sporządzenia planu miejscowego na rejon Podskarbińskiej. Tego planu cały czas nie ma i budują wszędzie mieszkanówki. Czy dopiero jak wszystko już będzie wybetonowane, wymyślą jak przestrzeń powinna zostać zagospodarowana? To jest trochę bez sensu.

PP: Myślisz, że kiedy wrócisz do Francji, będziesz miał kontakt z osobami z tego zagłębia?

F: Mam nadzieję, że tak. Postaram się utrzymywać kontakt. Pewnie będę go miał z Piotrem (KŁOSY – przyp. red.), ze Stefanem (Pracofnia –  przyp. red.). Na pewno gdybym planował zostać w Polsce, chciałbym szukać lokalizacji z grupą z Podskarbińskiej!

Fotografie: Karolina Lewandowska – Ruda z Aparatem

Wywiad prowadziły: Małgorzata Herman i Karolina Malczewska
Autor: Małgorzata Herman
Redakcja: Karolina Malczewska


François Chalopin – Ostre Rżnięcie 

ul. Podskarbińska 32/34, 03-829 Warszawa
f.chalopin@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *