Rowery, które będą z Tobą do końca życia

Projekt Pracownie - Endemit Pracownia Gawel Aleksandrowicz

Gawła znamy od lat. Już w liceum chwile, w których można było spotkać go bez roweru, należały do rzadkości. To właśnie od Gawła zaczyna się przygoda z Projektem Pracownie. W swoje urodziny wprowadza nas do warsztatu, pracowni rowerowej Endemit. To tam bierze swój początek fascynacja industrialną przestrzenią Podskarbińskiej 32/34, a następnie zdziwienie tym, co kryją w sobie (wyburzane stopniowo) mury dawnej fabryki należącej do spółki Mesko. Z każdej wizyty na ogrodzonym terenie nieopodal torów i grochowskiego ZUS-u wychodzimy z ubraniami jasnymi od pyłu i kurzu i kolejnymi znajomościami. Poznajemy ludzi pracujących z drewnem, gliną, metalem. Jesteśmy osobami z zewnątrz, na widok każdej nowej formy rękodzieła reagujemy z entuzjazmem, czasem aż nadmiernym w oczach „lokatorów” Podskarbińskiej.

Od momentu, w którym oficjalnie przybijamy piątkę nad stołem w pracowni Cztery Deski, gdzie z ludźmi zaangażowanymi w projekt jemy warzywa z grilla, nie wyobrażamy sobie, żeby cykl wywiadów rozpoczął ktokolwiek inny. Dlaczego? Od początku Gaweł był naszym nieoficjalnym przewodnikiem, z typową dla siebie śmiałością otwierał przed nami pracownie znajomych. Jednak umówienie wywiadu okazuje się większym wyzwaniem, niż zakładałyśmy. Napotykamy pierwszą trudność, którą początkowo łatwo przeoczyć – nie każdy rzemieślnik będzie chciał ochoczo pokazywać sekrety swojej pracowni i opowiadać o warsztacie.

Projekt_Pracownie_Endemit_Pracownia_Gawel_Aleksandrowicz

W końcu, po kilku rozmowach telefonicznych czas na toast pod gołym niebem. Z Gawłem spotykamy się w parku Skaryszewskim. Ma na głowie swój nieodłączny popielaty kaszkiet. Według lokalnej plotki każdy, kto zobaczy Gawła bez kaszkietu, będzie żył sto lat – tyle, ile wytrwają rowery wychodzące spod jego ręki.

Prowadzi przed sobą pomarańczową Masakrę, własnoręcznie złożony rower, którym zadaje szyku na Pradze, swojej ziemi obiecanej, gdzie mieszka i pracuje. Rower kierowany jego dłonią pokonuje piaszczyste drogi, omijając wieczornych biegaczy i wiewiórki. Obok ze swoją purpurową damą składaną w pracowni Endemit idzie Magda, dziewczyna Gawła i jego fotograf. Docieramy do ławki nad stawem, gdzie przez nadchodzące dwie godziny chór żab będzie ignorował nasze rozmowy o stali i spawaniu.

Spawanie jest kozak!

Gaweł w swoich odpowiedziach jest ostrożny i skupiony, uważa na słowa. Choć na co dzień pełen energii, we wszystkim, co mówi o pracowni i swoich zajęciach, dobiera określenia z namysłem. Na niektóre pytania uzyskujemy odpowiedź tylko od świerszczy.

Projekt Pracownie: Jaka jest motywacja młodego człowieka, który postanawia, że nauczy się spawania? Wierzysz, że to bardziej twarda umiejętność niż klepanie cyferek w Excelu?

Gaweł Aleksandrowicz: Rowery w dużej mierze robi się z metalu, a ja po prostu chcę być w tym dobry. Wszystko wzięło się z zajawki na jazdę na rowerze. Spawanie jest kozak!

Opowiedz więcej o spawaniu komuś, kto nie ma o nim pojęcia.

Ramy rowerowe pod wymiar spawa się TIG-iem lub lutuje się acetylenem i tlenem, które spośród gazów są najlepsze do tego celu. W obu tych procesach masz zajęte dwie dłonie. Jedną bardzo ważną czynnością jest ustawienie spawarki do materiału, drugą – dobór drutu, trzecią – wybór tego, czym spawasz, czyli jaką elektrodą i o jakiej grubości. Trzeba przykładać dużą wagę do gazu, ile go leci i jak osłania spoinę. Jeśli zwracasz uwagę na wszystkie te czynniki i je kontrolujesz, masz pewność, że rama jest dobra.

Spróbujmy uporządkować fakty. Rowery fascynowały Cię do zawsze. Na studia, renowację zabytków, wyjechałeś do Londynu…

Rowerami interesuję się, od kiedy pamiętam, interesowałem się nimi także w trakcie studiów. W London Metropolitan University poza przedmiotami z kierunku studiów uczyłem się między innymi mechaniki. Na miejscu doszkalałem się z lutowania, poszedłem na kurs budowy ram, traktowałem to jako część edukacji. Każdy na studiach poszukiwał swoich klimatów, szybko dokonał się podział według zajawek. Kiedy studiujesz renowację, masz dostęp do wielu warsztatów, bo renowacja ma przecież różne odnogi… Innymi narzędziami posługujesz się przy odnawianiu obrazu, innymi przy uzupełnianiu braków w rzeźbie. Każdy odnajdywał się w jakiejś dziedzinie.

A Tobie jaka najbardziej się podobała?

Tapicerstwo i… złotnictwo. Wspominam je najlepiej.

Spotkałeś w Londynie ludzi, którzy zainspirowali Cię do działania?

Zawsze, kiedy patrzyłem na osoby, które coś tworzą i budują, myślałem „Ale kocury! Ale kozak, dobrze to zrobił!”. Miałem takie odczucia i mam do tej pory.

Jak trafiłeś na Podskarbińską po powrocie do Polski?

Wiedziałem, że to miejsce istnieje. Wiedziałem, że tam pójdę i coś znajdę. Nikogo wcześniej stamtąd nie znałem.

Jak wygląda pierwsza styczność z procesem tworzenia roweru?

Jeździsz na nim.

A dalej? Przecież musisz znać jego strukturę, poszczególne elementy.

Poznawałem je dzięki jeździe na rowerze, na różnych rowerach. Pierwszy rower zbudowałem w wieku czternastu, szesnastu lat z gotowej ramy i kupionych podzespołów, których nie jesteś w stanie sam zbudować, tym bardziej jako gówniarz. Cały czas uczę się tworzyć rowery, każda kolejna rama jest lepsza.

Czy miałeś okazję czerpać wiedzę dotyczącą rowerów z jakichś książek? Czy istnieją w ogóle takie lektury w Polsce lub za granicą?

Książek dotyczących budowania rowerów jest bardzo mało, raptem kilka.

Hasło Twojej pracowni brzmi „Rowery tworzone na miarę”. Powiedzmy, że chcę zamówić u Ciebie rower. Przychodzę do Endemitu i… co dzieje się dalej? Zdejmujesz ze mnie miarę? Jeśli tak, to jakie wymiary są potrzebne?

Tak. Potrzebna mi jest Twoja wysokość, długość nóg, długość tułowia do jabłka Adama, szerokość ramion, długość rąk. Czasami, przy niestandardowych zleceniach, może być przydatny rozmiar stopy i waga. Gabaryty mają znaczenie przy doborze rur, z których rama jest zbudowana. Grubość ścianek różni się w zależności od materiału. Przy budowaniu ram rowerowych używane są rurki cienkościenne, 0,8–0,9 mm. Od materiału, z jakiego jest zbudowana rura, zależy jej kształt i to, w jaki sposób możesz ją obrabiać. Ja zajmuję się rowerami wykonanymi ze stalowych rur, niezwykle trwałych. Dlatego jestem w stanie zrobić rower, który będzie jeździł długie lata. Jakość ram jest najważniejsza w moim warsztacie.

Co sprawia Ci największą satysfakcję podczas tworzenia roweru?

Największą frajdę znajduję w budowaniu, czyli łączeniu materiałów i przygotowywaniu ich do spawania lub lutowania. Lubię poświęcać czas na składanie roweru. Jednocześnie cały czas ulepszam proces pobierania miar, żeby osiągnąć poziom wyspecjalizowanych bike fitterów, którzy dostosowują rower do potrzeb użytkownika. To fach na razie niezbyt popularny w Polsce, z usług bike fitterów korzystają głównie zawodowcy. Myślę, że dobrego rzemieślnika determinuje jednak to, że nieustannie jest w fazie rozwoju, ciągle się uczy. Młodzi ludzie zdobywają dzisiaj wiedzę na temat fachu sami, teraz nie ma szkół rzemiosła. Brakuje lektur, autorytetów, poznajemy możliwości na własnych błędach. Myślę, że swój rozwój można zobaczyć niezależnie od tego, jaki zawód się wykonuje, ale rzemieślnik ma tego namacalne efekty przed sobą. To bardzo ważne. Dzięki zrobieniu roweru dla kogoś jestem w stanie doskonalić swoje umiejętności.

Dobrego rzemieślnika determinuje jednak to, że nieustannie jest w fazie rozwoju, ciągle się uczy. Młodzi ludzie zdobywają dzisiaj wiedzę na temat fachu sami, teraz nie ma szkół rzemiosła. Brakuje lektur, autorytetów, poznajemy możliwości na własnych błędach. Myślę, że swój rozwój można zobaczyć niezależnie od tego, jaki zawód się wykonuje, ale rzemieślnik ma tego namacalne efekty przed sobą. To bardzo ważne.

Skąd sprowadzasz części, które wykorzystujesz do budowy rowerów? Masz swoje ulubione marki?

Najbardziej lubię rury angielskie lub włoskie. Komponenty rowerów, na przykład opony, zamawiam u producentów. Uwielbiam Phila Wooda… Przemawiają do mnie klasyczne, amerykańskie elementy.

Za co płacę, kiedy zamawiam rower u Ciebie?

Za indywidualną ramę zrobioną z najwyższej klasy rurek dostępnych na świecie, stworzoną z myślą o Tobie, o Twoim stylu jazdy. Za szatę graficzną, unikatowe farby sprowadzane z zagranicy.

Jak się czujesz, kiedy wypuszczasz w świat rower, w którego tworzenie się zaangażowałeś, i zależało Ci, żeby poskładać go jak najlepiej?

Kozak!

Sygnujesz jakoś rowery?

Jaaasne! (uśmiech) Sercem. Każdy mój rower to Masakra, sygnaturą jest design.

Masakra for life! Co byś robił, gdybyś nie zajmował się rowerami?

Nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

Dopuszczasz możliwość, że kiedyś rowery Ci się znudzą? Czy w przyszłości mógłbyś zająć się inną dziedziną rzemiosła? Czy chcesz zajmować się swoim fachem do końca życia?

Myślałem o tym, że mógłbym nie robić kiedyś rowerów, ale nie wyobrażam sobie, żeby nie jeździć  na rowerze. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak można żyć bez roweru. Zawsze będę miał rowery, nawet w wieku siedemdziesięciu lat. Przecież robię rowery także po to, żeby mieć rowery.

Jak widzisz przyszłość branży rowerowej? Masz jakieś przeczucia, prognozy…?

(rechot żab) Nie zastanawiam się nad tym. Chciałbym dużo ram budować. I żeby każdy jeździł na rowerze. Dużo rowerów!

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Związane z dwoma kółkami?

Chcę wyjechać w podróż dookoła świata na rowerze. A wy napiszecie o tym książkę!

Fotografie w tekście: Magda Woźnica
Zdjęcia zostały wykonane w dawnej pracowni Gawła przy ulicy Podskarbińskiej 32/34.

Wywiad prowadziły: Małgorzata Herman i Karolina Malczewska
Autor i redaktor: Karolina Malczewska


Endemit Pracownia
Logo pracowni Endemit Gaweł Aleksandrowicz
Gaweł Aleksandrowicz
ul. Zabraniecka 82, 03-787 Warszawa
tel. 660 102 022