Szkoła Fachów Praskich – utopijna wizja czy faktyczna potrzeba? Dyskusja w Muzeum Warszawskiej Pragi

W ramach Projektu Pracownie nie tylko prowadzimy rozmowy ze zdolnymi twórcami rzemiosła. Zależy nam bardzo na aktywizacji środowiska rzemieślników. Właśnie dlatego z przyjemnością uczestniczymy w działaniach mających na celu wypracowanie rozwiązań integrujących tę grupę i stworzenie nowych perspektyw zawodowych. Zarówno dla rzemieślników doświadczonych – którzy należą do cechów lub zdobywają zawód na własną rękę – jak i (czy przede wszystkim) dla tych, którzy dopiero chcą się nauczyć fachu.

Muzeum Warszawskiej Pragi znane ze swojego prospołecznego podejścia i dużej troski o środowisko wytwórców zorganizowało kolejną debatę, tym razem na temat Szkoły Fachów Praskich. Ludwika Ignatowicz, socjolożka i animatorka, należąca do stowarzyszenia Odblokuj i współpracująca z kolektywem artystycznym Palce Lizać, opowiadała o koncepcji szkoły umożliwiającej zdobycie fachu rzemieślnika.

Do dyskusji na temat rozwiązania zostali zaproszeni m.in.:

  • Marek Winiarek, złotnik reprezentujący Cech Złotników Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników m.st. Warszawy,
  • Jacek Kamiński z Pracowni Szewskiej,
  • Sebastian Hupert z Pracowni Zegarmistrzowskiej,
  • Marta Kwintal z Pracowni Stolarskiej Cztery Deski,
  • Paweł Jasiewicz z Wydziału Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie,
  • przedstawiciele Centrum Młodych realizujący projekt „Wsparcie w starcie”.

Szkoła Fachów Praskich – dla kogo?

W trakcie rozmowy po prezentacji zastanawiano się, jak zainspirować młodych ludzi do nauki rzemiosła i co powinien obejmować program Szkoły Fachów – no właśnie, czy na pewno tylko praskich? Przedstawiciele cechów podkreślali wagę egzaminów, które powinny weryfikować umiejętności po zakończeniu etapów edukacji, a reprezentanci Nowej Fali zwracali uwagę na marketingowy aspekt przedsięwzięcia i to, w jaki sposób sprawić, żeby zdobywanie fachu stało się atrakcyjne dla młodych osób. Czy młodzi mieszkańcy Pragi, ale i całej Warszawy, szukający swojej drogi zawodowej mogą przejąć tradycyjne techniki i umiejętności, żeby dostosować je do nowych realiów i lokalnie wytwarzać oraz naprawiać przedmioty? Odpowiedź nasuwa się sama – tak, ale trzeba pokazać im, jak dużo na tym zyskują. Istotną rolę odgrywa też praca u podstaw, nauczanie na etapie szkolnym. Warto również pamiętać o osobach dojrzałych i starszych, myślących o przebranżowieniu, szukających nowej życiowej ścieżki, albo takich, które mają już podstawy zawodowe, ale chcą je doskonalić. Także oni mogliby zostać uczniami placówki, umożliwiającej sprawdzenie i szlifowanie zdolności manualnych pod okiem mistrzów. Dyskusja w MWP obnażyła, że miejsc do nauki fachu wciąż brakuje, a osób poszukujących warsztatów jest coraz więcej. Niestety zajęcia organizowane przez placówki kulturalne często są prowadzone na podstawowym poziomie.

Jak stworzyć i jak uczyć?

Poruszano też organizacyjne aspekty inicjatywy: skąd zdobyć narzędzia do nauki przyszłych czeladników, jaki tryb miałaby mieć nauka rzemiosła i jakie jego dziedziny powinny być nauczane w Szkole Fachów. Zastanawiano się, jak wypracować sposób działania takiej instytucji, by zachęcić do wykładania w niej mistrzów cechowych oraz gwiazdy rzemiosła z całego świata, i czy szkoła powinna mieć charakter prywatny, czy państwowy. Przedstawicielom cechów zadano m.in. pytania o to, czy byliby chętni, by przekazywać swoją wiedzę zainteresowanym, uzdolnionym manualnie osobom, i czy popierają ideę szkoły, w której istotny element stanowiłaby przestrzeń do eksperymentów i wymiany doświadczeń między społecznością uczniów i mistrzów. O swoich doświadczeniach w prowadzeniu warsztatów opowiadali przedstawiciele Nowej Fali Rzemiosła. Wyjaśniali, w jaki sposób dbają o bezpieczeństwo uczestników organizowanych przez siebie zajęć, oraz opowiadali, na pozyskaniu jakich umiejętności zależy osobom biorącym udział w szkoleniach.

Wstęp do kolejnych rozmów – to dopiero początek

Cieszymy się, że takie rozmowy są prowadzone i będą kontynuowane w gronie, które łączy zarówno dyplomowanych mistrzów rzemiosła, miłośników rękodzieła zajmujących się unowocześnianiem tradycyjnych technik, jak i pedagogów, socjologów, architektów i artystów. Ważne, aby pogodzić ze sobą różne punkty widzenia na działalność, jaką jest rzemiosło, i dążyć do wypracowania wspólnych rozwiązań zapobiegających zniknięciu cennych zawodów. Wszyscy mamy jeden cel: stworzenie takich możliwości i warunków, żeby mistrzowie rzemiosła mogli przekazywać swoją wiedzę ludziom, którzy chcą zdobyć fach lub zmienić zawód. Takie miejsce wydaje się niezwykle istotne z naszej perspektywy – naszej, czyli ludzi młodych. Rzemiosło – w opozycji do konsumpcji i komercjalizacji – cieszy się coraz większym zainteresowaniem, staje się modne, dostrzegane, potrzebne. Skupienie na przedmiotach oraz ich naprawianie nie jest obce ludziom, którzy już teraz podejmują decyzje konsumpcyjne albo za kilka lat będą napędzać gospodarkę. Rzemiosło przypomina o najważniejszych wartościach. Jego obecność na ulicach pozwala umocnić charakter miasta i społeczności. Potrzebuje tylko publicznego poparcia.

Mamy nadzieję, że miasto zwróci uwagę na to, jak ważna jest ta inicjatywa, i udzieli pomocy, dzięki której osoby zarażone ideą i zaangażowane w pomysł będą mogły stworzyć Szkołę Fachów. Takie miejsce mogłoby stać się centrum odnowy zawodów o wielkim potencjale. Jesteśmy oczarowani pięknem fachów powstałych w przeszłości, ale myślimy o przyszłości i o perspektywach, jakie dają wielu młodym ludziom i miastu. Mamy także nadzieję, że wczorajsza dyskusja była pierwszą, ale nie ostatnią, w jakiej będziemy uczestniczyć.

Zawody mogą ginąć, opowieści pozostają. My gorąco wierzymy, że można zachować jedne i drugie.










Fotografie w tekście: Radek Zawadzki

Autorzy:
Małgorzata Herman
Karolina Malczewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *