Stolarstwo, za którym tęsknimy. Rozmowa z Tomem Bensari (Bensari Ébénistes)


Toma Bensari poznajemy w czasie 4 Design Days na początku 2022 roku. Stolarz jest prelegentem podczas imprez towarzyszących wydarzeniu, a na terenie hali znajduje się jego stoisko z ekspozycją. To właśnie meble Toma na żywo najbardziej przyciągają naszą uwagę. W Katowicach zamieniamy z rzemieślnikiem zaledwie kilka zdań, ale od razu wiemy, że musimy szybko znaleźć środki i pretekst, aby odwiedzić Wrocław. To właśnie tam znajduje się bowiem jego pracownia. 

O Tomie wiemy niewiele. Przed spotkaniem na targach w Katowicach nigdy o nim nie słyszeliśmy. Kiedy zaczęliśmy zasięgać języka wśród innych rzemieślników, doszły nas jedynie słuchy, że to były prezes korporacji, który postanowił radykalnie zmienić swoje życie. Ta historia nie pasuje jednak do mebli, które widzieliśmy na jego stoisku w Katowicach. W naszej pamięci meble Toma nie wyglądały na kaprys znudzonego pracą za biurkiem biznesmena, który postanowił zacząć przygodę ze stolarstwem. Było w nich coś monumentalnego. Właśnie dlatego chcemy poznać historię Toma. Gdy więc zostajemy wyróżnieni Warszawską Nagrodą Edukacji Kulturalnej 2022, otrzymane środki przeznaczamy na podróż do Wrocławia.

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki

Projekt Pracownie: Twoje meble wyglądają imponująco jak na kogoś, kto dopiero co porzucił korporację i zaczął się zajmować stolarstwem. 

Tom Bensari: Niewiele osób wie, że moja decyzja o zmianie życiowej ścieżki wcale nie była taka spontaniczna i nagła. Hobbystycznie zajmowałem się stolarstwem od blisko 20 lat. Ponieważ jestem człowiekiem, który zawsze oddawał się swoim pasjom w pełni – to był dla mnie przede wszystkim czas nauki i realizowania projektów w przydomowym warsztacie. Gromadziłem narzędzia, budowałem warsztat i rozwijałem swoje umiejętności.

Znamy wiele rzemieślniczych historii, które zaczynają się od tego, że ktoś pracował w korporacji, ale uciekł w świat ręcznego wytwarzania, bo chciał robić coś bardziej namacalnego. Wybacz bezpośredniość, ale to w większości osoby znacznie młodsze od Ciebie oraz takie, które w zawodowej hierarchii były niżej niż Ty.

W moim przypadku ta decyzja na pewno niosła za sobą dużo więcej konsekwencji. Jestem po pięćdziesiątce, mam pięcioro dzieci i całe życie pracowałem w korporacji. Doszedłem najwyżej, jak mogłem, bo byłem prezesem. Prowadziłem trzy duże firmy z branży dystrybucji farmaceutycznej i moje życie wyglądało zupełnie inaczej niż teraz. W pewnym momencie bardzo zaczęła mi doskwierać dehumanizacja świata korporacji. To, że pracując nawet na wysokim stanowisku, trudno zostawić po sobie ślad. Często to, co robisz, oceniają osoby, które nie mają odpowiednich kompetencji, a ich ocena jest uzależniona od sytuacji politycznej lub wewnętrznych układów. Trudno zrobić coś innowacyjnego, przebić się z koncepcją, która realnie mogłaby zmienić coś na świecie. Dotarłem do miejsca, w którym zauważyłem, że nawet moje dzieci nie rozumieją tego, co robię. Kim jest pan prezes? Czym on się właściwie zajmuje? Dla nich nie było ważne, jakim samochodem jeżdżę, tylko to, czy mam dla nich czas. Widziały moje pogarszające się samopoczucie i zmęczenie. Ta decyzja o zmianie wzbierała we mnie od lat. Dziś moje dzieci są ze mnie o wiele bardziej dumne, niż kiedy byłem poważnym panem w garniturze.  Opowiadają o mnie swoim znajomym, chwalą się, że robię meble, że jestem stolarzem.

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki


Pewnie jako były prezes korporacji byłeś lepiej przygotowany na potencjalną porażkę. 

Wszystkim się wydaje, że mogłem rzucić korporację, bo miałem finansowy bufor bezpieczeństwa. Przyznam szczerze, że nie. Ta decyzja wymusiła duże przewartościowanie naszego życia. Bardzo się z tego cieszę. Konsumpcjonizm nie jest społecznie użyteczny. Przyznaję, że mój status zawodowy jest zupełnie inny od poprzedniego, materialny również, ale całkiem szczerze – jestem dużo szczęśliwszy. Przez lata pracy w korporacji doskwierały mi problemy zdrowotne, o których, odkąd jestem na swoim, zupełnie zapomniałem.

Programy CSR, marketing społeczny, którymi chwalą się marki, to niekiedy tylko słowa, a nie realne wartości. Kiedy jesteś w tym środowisku, czujesz fałsz. Wiesz, że te wartości nie są wyznawane, tylko sięga się po nie, kiedy są potrzebne. Powiedzenie tego głośno i odcięcie się od tego świata też jest dużą lekcją pokory i weryfikuje większość znajomości, które zawierało się przez lata.

Ludzie w dzisiejszych czasach są uwiązani kredytem, zresztą tak samo jak ja. To zawsze będzie przywoływać  do porządku. Praca na wysokich i dobrze płatnych stanowiskach uczy wysokiego standardu życia, z którego trudno jest zrezygnować. Dziś każdy, kto jest wyżej w hierarchii, zostaje podróżnikiem albo inwestuje w nowe gadżety – właśnie tym chce się chwalić. Tylko po co? Czy nie łatwiej żyć prostym i skromnym życiem? Ja teraz tego doświadczam i to jest wspaniałe.

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki


Im więcej masz, tym więcej możesz stracić?

O wiele uczciwiej byłoby mówić po prostu prawdę. Nie zmuszać ludzi do tego, aby poświęcali swoje życie prywatne dla jakiekolwiek firmy. Gdy przyjdzie kryzys, te firmy będą zwalniać za drogie lub niewydajne numerki z listy księgowej, a nie zastanawiać się, kto i ile dał korporacji. Nikt poświęcenia jednostki nie doceni, a to one najmocniej odczują to, że nie dbały o siebie, bo były zbyt skupione na dawaniu czegoś firmie. 

Podstawy Twojej decyzji są dla nas jasne, ale wciąż pozostaje pytanie, jak mówiąc kolokwialnie dłubiąc w przydomowym warsztacie, doszedłeś do tego, żeby wystartować z meblami luksusowymi o takiej jakości?

Kiedy powiedziałem, że odchodzę z korporacji i będę rzemieślnikiem, będę tworzył własne meble , ludzie mnie dopingowali, ale jednocześnie zachęcali do weryfikacji swoich oczekiwań. Klepali mnie po ramieniu i mówili, że nikt tego nie kupi. Ja byłem jednak bardzo konsekwentny. Jeśli już miałem robić meble, to takie, które staną się elementem czyjegoś dziedzictwa – będą służyć przez lata, a ich posiadanie będzie inwestycją.

Te lata –  jak to określiłaś – dłubania i nauki dały mi warsztat w rękach, a ponieważ zawsze definiowałem jakość jako sumę szczegółów, wiedziałem, w którym kierunku chcę iść. To, czy jesteś dobrym stolarzem, determinuje postawa życiowa. Tak jest z każdym zawodem, także z hydraulikiem, sprzedawcą czy księgowym. To, czy chcesz zrobić coś lepiej, czy punktem odniesienia są dla Ciebie inni, którym wystarczy „jakoś”. Ja chciałem być lepszy, zrobić coś powyżej średniej. Wierzyłem, że to zapewni mi uznanie, a klient, dla którego ważne są kultura materialna oraz humanistyczne podejście, to doceni. Zrozumie cenę, bo będzie miał świadomość, że składa się na nią mój czas. Godziny i dni, w których uparcie sam wyszukuję błędy i wady, które poprawiam niekiedy w nieskończoność. Moja żona na pewno mogłaby wam opowiedzieć, jak potrafię tygodniami główkować, bo coś mi w moim meblu przeszkadza. Nawet jeśli tylko ja to widzę (śmiech)

A jak do tego doszedłem? Czytałem bardzo dużo starych książek o stolarstwie i od wielu lat subskrybuję kanał Paula Sellersa. To wybitny specjalista i mistrz stolarstwa.

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki


Czyli można powiedzieć, że miałeś cyfrowego mistrza. 

Mebel tego człowieka jest elementem stałej ekspozycji w Białym Domu. Oglądanie jego materiałów i chłonięcie wiedzy, którą się dzieli, są dla mnie bardzo rozwijające. On pokazuje, że nieważne, jakie masz maszyny czy narzędzia, to właśnie sposób myślenia i znajomość technik będzie miała największe znaczenie w codziennej pracy.

Dawniej młody czeladnik przez wiele lat musiał sprzątać zakład, czasem pozwalało mu się naostrzyć dłuta, ale do wykonywanego mebla nie miał dostępu. Kiedy już odsłużył swoje w polskiej stolarni, musiał przed egzaminem pojechać jeszcze na praktykę zagraniczną. Miał chłonąć jak najwięcej informacji i wzorców. Dopiero potem mógł w ogóle myśleć o tytule mistrzowskim. Dziś mamy inne możliwości i warto z nich korzystać, żeby rozszerzać własną wiedzę.

Narzędzia nie mają dla Ciebie znaczenia?

Kiedy ktoś widzi moje meble, często pyta o narzędzia, z których korzystałem. I oczywiście korzystam z różnych narzędzi, elektronicznych i ręcznych, które pomagają mi w pracy na jej różnych etapach. Duże, profesjonalne narzędzia  stosuję głównie na samym początku, aby wyciąć pożądany kawałek drewna. Reszta to już ręczna praca i dbałość o detaliczne wykończenie. Dobre stolarstwo nie jest kwestią narzędzi. Stolarz, za którym tęsknimy, to ten, który myśli poza schematami i utartymi wzorcami. Taki, który nie potrzebuje dokładnego projektu z precyzyjnie podanym każdym wymiarem, ale jest w stanie na podstawie prostego rysunku i swojej wiedzy o materiałach oraz konstrukcji stworzyć wytrzymały, porządny mebel. Młodzi stolarze nie powinni wierzyć, że odpowiednie narzędzia zrobią z nich wybitnych specjalistów. Maszyny nigdy nie zastąpią ich intuicji i wiedzy, a wiara w to, że coś rozwiążą za nich, jest drogą na skróty, która wyłącza myślenie. Rzemieślnik nie powinien być przedłużeniem linii produkcyjnej. 

Weźmy przykład lasu. Mamy w nim drzewa, które z natury są symetryczne, chociaż nigdy pełnej symetrii nie osiągają. Gdyby komputer zaprojektował i zbudował las, byłby on w pełni symetryczny i idealny. Jestem przekonany, że w tak wygenerowanym lesie nie czulibyśmy się dobrze. Ta przypadkowość, odejście od szablonu, to właśnie to, co daje nam natura – także nasza. To właśnie wyróżnia to, co robią ludzkie ręce, i właśnie w nich są zakodowane ta miękkość i unikatowość. 

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki


Kolekcja Kameleon powstała we współpracy z Rolandem Grabkowskim, artystą rzeźbiarzem.


Tak, Kameleon to efekt naszej bardzo bliskiej współpracy. Wspólnie projektowaliśmy i wykonaliśmy dwa meble. Spędziliśmy w pracowni sporo czasu razem. Kiedy zaczynałem się zajmować stolarstwem zawodowo, wiedziałem, że umiem zrobić mebel z uwzględnieniem wszystkich aspektów technicznych, ale nie chciałem udawać, że znam się na projektowaniu i podchodzić do tego tematu powierzchownie. Kiedy poznałem Rolanda, zaproponowałem mu współpracę, bo ufałem jego wiedzy i doświadczeniu, wizji twórczej. Cały czas weryfikowaliśmy to, co chcemy osiągnąć. Ja miałem dbać o proporcje, aspekty techniczne, a Roland o warstwę artystyczną, kształt i organiczny charakter kolekcji. 

Robisz meble luksusowe i od samego początku miałeś jasne wyobrażenie o tym, do kogo chcesz trafiać. Muszę zadać Ci prowokujące pytanie. Nie obawiasz się, że Twoimi odbiorcami będą głównie ludzie ze zdehumanizowanych korporacji, bo tylko ich będzie na nie stać?  

Nie jestem fundamentalistą i wiem, że nie zmienię świata. Pieniądze zawsze dawały pewne możliwości. Wbrew powszechnej opinii, w korporacjach nie ma aż tak majętnych ludzi, nawet wśród top managementu. Poza tym myślę, że aby kupić mój mebel, nie wystarczą jedynie pieniądze. Potrzebne są też gust, wrażliwość i poczucie estetyki. Kultura materialna zawsze była związana z bogatymi ludźmi, którzy mogli sobie na nią pozwolić i rozumieli jej wartość. Dzięki nim tacy jak ja mogą tworzyć. Ktoś inwestuje, a ktoś wykonuje – nie wszyscy mogą być twórcami i nie wszyscy powinni. Posiadanie to nie grzech. Chciałbym trafiać do odbiorców, którzy mają pieniądze, dzięki którym mogą wybrać mój mebel, ale nie okazują przy tym swojej wyższości. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że jeśli komuś się powodzi, to na pewno jest oszustem lub cinkciarzem, a przecież wiele osób osiąga sukces dzięki ciężkiej pracy i przedsiębiorczości.

Projekt Pracownie_Bensari Ébénistes_Tom Bensari_wywiad_fot_Radek Zawadzki


Mówisz o swoich meblach jako o elementach dziedzictwa materialnego. Czy w Twojej ocenie da się zachować równowagę między ciekawym wzornictwem i funkcjonalnością?

Funkcjonalność dla bogatych ludzi ma zupełnie inny wymiar. Oni nie martwią się o to, czy na meblu będzie się zbierał kurz, bo nie sprzątają. Nie muszą mieć pakownego barku, bo mają w piwnicach całe regały wypełnione butelkami dobrego wina. Tym ludziom nie zależy na pojemności, bo ubrania i akcesoria trzymają w garderobach. Nie muszą się otaczać pawlaczami, które większość z nas ma w swoich mieszkaniach. Kiedy kupują stolik kawowy, to nie będą musieli go odsunąć, żeby rozłożyć wersalkę. Tacy klienci szukają w meblach pewnego rodzaju doświadczenia. Chcą obcować z drogim alkoholem, eksperckim sprzętem muzycznym i móc postawić je na meblu, który również wzbudza w nich konkretne uczucia.

Mimo wielu lat nauki i budowania swojego doświadczenia na polskim rynku pojawiłeś się niedawno. Nie obawiasz się, że konkurencja weźmie Twoje prace pod lupę? Wciąż będzie sprawdzać, czy faktycznie jesteś dobrym stolarzem? 

Wiem, że idę pod prąd. Chodząc własnymi ścieżkami, zawsze musisz się liczyć z oceną innych. Głównie dlatego, że skoro robisz coś inaczej, to pewnie w domyśle masz krytyczny stosunek do innego stylu bycia. Wszyscy lubimy myśleć, że szanujemy kogoś, kto odniósł sukces, dopóki nie musimy na niego codziennie patrzeć (śmiech).

Jestem pewny swoich umiejętności i wiem, ile czasu włożyłem w poznanie wszystkich technologii i nauki o materiałach. Wiele też jeszcze przede mną.

Polska dopiero otwiera się na takie meble jak moje. Nawet zamożni Polacy stawiają na rozwiązania metkowe. Znane marki, które mają już określoną opinię i są popularne, premium, nawet jeśli ich produkcja jest masowa. Wciąż pokutuje przekonanie, że lepiej mieć w domu sprawdzony kapitał niż nieznanego twórcę. 

Uważam, że żaden rzemieślnik nie byłby w stanie wyżyć jedynie z rynku lokalnego, dlatego ja też od początku stawiałem na zagranicę. Prowadziliśmy konsekwentnie konto na Instagramie, dbaliśmy o wartościowy content i wysyłaliśmy informacje do światowych galerii. Pierwsze wiadomości zwrotne przychodziły z Antwerpii czy Genewy. Nie chciałem tanio sprzedawać skóry i to się opłaciło, chociaż na sprzedaż pierwszego mebla czekałem ponad rok.

Jakie plany na przyszłość ma Tom Bensari?

Obecnie reprezentuje mnie amerykańska Galerie Philia i jestem w trakcie zaawansowanych rozmów z nowojorskim STUDIOTWENTYSEVEN. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, moje meble pojawią się na otwarciu ich nowej galerii. 

Pewnie przyznasz mi rację, że każdy z nas ma skojarzenia z dzieciństwa z przedmiotami, które widział. Żyrandolem albo kredensem u babci. Te rzeczy budziły emocje, jest w nich jakaś magia. Chciałbym, żeby moje meble również miały takie znaczenie, i cieszę się, że wśród ludzi, którzy się na nie decydują – już mają.


ZOBACZ FILM

Bensari Ébénistes

UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Projekt Pracownie

NAPISZ DO NAS

Chcesz opowiedzieć nam swoją historię? Znasz rzemieślnika lub artystę, który podzieli się z nami swoim doświadczeniem, pasją? Napisz do nas!

kontakt@projektpracownie.pl Od 25 maja 2018 roku obowiązuje „RODO”, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony danych osobowych i w sprawie swobodnego... >