Rusznikarstwo po cieszyńsku

Podczas przygotowań do odwiedzenia warsztatu Jerzego Wałgi w publikacjach dotyczących jego działalności czytamy, że jest on ostatnim rusznikarzem w Europie, który trudni się wykonywaniem cieszynek. Okazuje się, że te tradycyjne myśliwskie strzelby wciąż wzbudzają zainteresowanie kolekcjonerów i entuzjastów sztuki rzemieślniczej z całego świata. Obecnie mistrz Wałga wykonuje zaledwie kilka sztuk rocznie i chętnie dzieli się z nami swoim doświadczeniem oraz zdaniem na temat kondycji współczesnego rzemiosła.  

Wizyta u Jerzego Wałgi – podobnie, jak w przypadku warsztatu małżeństwa Kosaków – jest możliwa dzięki współpracy nawiązanej z Zamkiem Cieszyn przy okazji wystawy „Splatając wątki. Konteksty nowego rzemiosła”. Nie wyobrażamy sobie, że w czasie wizyty na Śląsku nie odwiedzimy mistrza, który od wielu lat zajmuje się produkcją kultowych cieszynek. Strzelby te – jak się z czasem dowiadujemy – wymagają od swojego twórcy bardzo rozległej wiedzy z różnych dziedzin rzemiosła. Przy okazji rozmowy o tym, jak przebiegała nauka fachu u pana Jerzego, poznajemy także historie innych lokalnych rzemieślników. Jest to możliwe za sprawą Izby Cieszyńskich Mistrzów, która sąsiaduje z pracownią rusznikarza i o której ekspozycji rzemieślnik ochoczo opowiada turystom.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Projekt Pracownie: Zacznijmy, proszę, od wyjaśnienia naszym czytelnikom, kim właściwie jest rusznikarz i czym dokładnie się zajmuje.

Jerzy Wałga: Rusznikarz to rzemieślnik, który – według dawnego nazewnictwa – wykonuje strzelby do polowań lub celów militarnych. Ja akurat wykonuję strzelby, które nie są wykorzystywane w celach militarnych, ale właśnie do polowań. To cieszynki. Od XVI wieku cieszynki są najbardziej znanym wyrobem sztuki rusznikarskiej. W czasie panowania Habsburgów powstał szlak, dzięki któremu do Cieszyna szybko docierały ze świata nowinki sztuk rzemieślniczych. Cieszyniacy byli zdolnym społeczeństwem i dlatego rzemiosło rusznikarskie mogło zagościć w mieście na stałe.

Pierwszym cieszyńskim rusznikarzem był Jerzy Puszkarz. Warto wspomnieć, że wówczas nazwiska wywodziły się od miejsca urodzenia lub zawodu, a „puszka” oznacza po czesku właśnie strzelbę. W księgach archiwalnych za datę początku rzemiosła rusznikarskiego w Cieszynie podaje się rok 1523. Niebawem  będziemy obchodzić 500-lecie działalności rusznikarskiej! Bardzo chcielibyśmy, aby przy tej okazji nasza tradycja została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Będziemy pisać list w tej sprawie.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Przed wizytą u Pana czytaliśmy, że w przypadku broni do 12 mm mówimy jeszcze o rusznikarstwie, ale wszystko powyżej powinniśmy uznać za inny rodzaj rzemiosła.

Te wartości oznaczają kaliber ładunku, jaki zostanie wystrzelony. To dosyć umowna kwestia. Można powiedzieć, że każda broń, która powoduje wystrzał do 15 mm to rusznikarstwo, a powyżej – gdzie mówimy o działach i armatach – to też rusznikarstwo, ale ciężkie. Nie ma jasnego rozgraniczenia, bo na przykład strzelby garłacze miały kaliber nawet do 30 mm, a zajmowali się nimi tradycyjni rusznikarze.

Co właściwie charakteryzuje tradycyjną cieszynkę?

Cieszynka to strzelba, która służyła do polowania na ptactwo siedzące. Jej cechami charakterystycznymi jest kształt łoża tzw. sarnia nóżka, uchwyt na trzy palce oraz zamek kołowy. Nazwa zamka pochodzi od Jerzego Kurlanda, twórcy tego mechanizmu. Był on bardzo zdolnym ślusarzem.

Cieszynki są wykonywane z drzewa gruszy, które jest wspaniałe do inkrustowania, czyli tego, czym niegdyś zajmował się szyftarz. Ponieważ to drewno jest mało porowate, można na nim bez problemu wykonywać elementy zdobnicze. Te z kolei są w cieszynkach zrobione z kości słoniowej, masy perłowej, złota lub srebra – w zależności od gustu zamawiającego. Dziś częściej stosuje się rogi jelenia, kości bydlęce, mosiądz czy srebrne wici.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Pana tradycje rodzinne są związane bardziej z… branżą transportową. Jak to się stało, że zdecydował się Pan na to, aby zostać rusznikarzem?

Dziadek mój w roku 1910 pracował w firmie autobusowej SIVEG w Wiedniu, gdzie nabrał wiedzy odnośnie budowy autobusów. Pozyskane doświadczenie przekazał panu Molinowi, który utworzył w naszym regionie pierwszą linię autobusową z Cieszyna do Bielska i Wisły. Przedsiębiorstwo Autotaxi dziadek utworzył w roku 1918. Autobusy budowane były na podwoziach innych samochodów. 

Ja sam pracowałem w Celmie. To był zakład znany w kraju i świecie, który produkował maszyny elektryczne, a w roku 1975 po zakupie licencji od firmy BOSCH, rozpoczął produkcję wiertarek i innych elektronarzędzi. Miałem wielką przyjemność poznać tam rzemieślników, którzy działali przed wojną – dużo z nimi rozmawiałem i oni wciągnęli mnie w swój świat. Zastanawiałem się, podczas wizyt w różnych muzeach, jak to jest możliwe, że niegdyś ludzie w tak skromnych warunkach potrafili wytwarzać takie fantastyczne przedmioty. Grawerstwo, złotnictwo – to było bardzo inspirujące. Imponowały mi też cechy rzemieślników – byli cierpliwi, sumienni i mieli dar do wykonywania coraz piękniejszych oraz lepszych rzeczy.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Czy miał Pan mistrza?

Nie. Sam zacząłem zgłębiać arkany sztuki rusznikarskiej. Studiowałem ją tak długo, aż uznałem, że doszedłem do takiego poziomu, którym mogę się pochwalić. Z zawodu sam jestem mistrzem ślusarstwa narzędziowego i obróbki cieplnej. Jeśli chodzi o rusznikarstwo to jest to praca bardziej artystyczna.

Ile miał Pan lat, kiedy zaczął robić cieszynki?

Miałem około 20 lat. Ostatnim przede mną rusznikarzem był pan Krzemień. On naprawiał każdą broń. Aby lepiej zrozumieć ten fach, trzeba zdać sobie sprawę, że w XVI i XVII wieku w Cieszynie powstał Cech Rzemiosł Wspólnych. Polegało to na tym, że część rzemieślników wytwarzała elementy np. dla rusznikarza, który je finalnie składał. Uczestniczyli w tym stolarze i snycerze, szyftarz, który był odpowiedzialny za ozdobienie kolby, ślusarz. Mieliśmy też w Cieszynie kilku znanych rusznikarzy jak Kurland czy Kaliwoda, którzy wykonywali broń od A do Z. Co zabawne, większość mistrzów rusznikarskich miała na imię Jerzy (śmiech).

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Jak rozumiem, Pan wykonuje cieszynki od początku do końca samodzielnie? Pamięta Pan, ile dotychczas ich wykonał?

Myślę, że na przestrzeni 50 lat zrobiłem około 60 cieszynek. Rocznie robię maksymalnie dwie albo trzy sztuki. Każdej poświęcam minimalnie 4 miesiące.

Wszystko robię sam, łącznie z inkrustacją, grawerstwem, ślusarstwem, hartowaniem. To, co kiedyś wykonywali rzemieślnicy ze wspominanego cechu, teraz robię ja. To około 8 zawodów rzemieślniczych w jednej osobie!  

Grawerstwa nauczyłem się od pana Palicy, którego biografię i prace znajdziecie obok w Izbie Cieszyńskich Mistrzów. Grawerowanie to trudna i piękna technologia. Ja akurat radzę sobie z nim całkiem nieźle (śmiech).

Czym jest inkrustacja?

Inkrustacja to połączenie różnych materiałów w celu uzyskania założonej wartości estetycznej. W ten sposób wykonuje się zdobienie powierzchni cieszynki. Jest też intarsja, czyli łączenie rodzajów drewna o różnych kolorach i rysunkach na usłojeniu. Może ono być połączone także ze wspomnianą inkrustacją poprzez dodanie na przykład masy perłowej.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Kto kupuje cieszynki współcześnie?

Cieszynki zazwyczaj kupują kolekcjonerzy, którzy traktują je jak ciekawe eksponaty zdobiące wnętrze. To w 100% rzemieślniczy, niepowtarzalny i polski wyrób, dlatego uważają go za atrakcyjny i wartościowy.

Wspominał Pan, że w pracy nad cieszynką jest konieczne wykorzystanie bardzo wielu różnych kompetencji. Co w Pana ocenie jest najtrudniejsze?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo dla mnie w tej chwili wszystko jest całkiem łatwe (śmiech). Młody człowiek, który chciałby zacząć produkować cieszynki, na pewno musiałby posiąść wiedzę dotyczącą metalurgii, obróbki cieplnej, doboru materiałów do wykonania elementów metalowych… To muszą być metale z odpowiednią zawartością chromu, siarki i innych składowych. Doświadczenie nabywa się latami. Myślę, że do wykształcenia takiego rzemieślnika są potrzebne co najmniej dwa lub trzy lata, a teraz przecież nie ma zasadniczych szkół zawodowych. Tam uczono bardzo wielu pożytecznych umiejętności.

Jaki kierunek według Pana byłby najlepszy, aby odpowiednio wykształcić rzemieślniczo kolejne pokolenia?

Nie wiem, czy jest jakakolwiek współpraca pomiędzy Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa a Ministerstwem Oświaty. To właśnie od tych dwóch instytucji powinien pójść jakiś impuls, ale żeby on się pojawił, byłyby potrzebne rozmowy z rzemieślnikami. A przede wszystkim ktoś, kto podsunie im tę myśl. W tych ministerstwach przecież pracują wykształceni i inteligentni ludzie – powinni to przemyśleć, wykorzystać. Niestety w tej chwili nie zapowiada się, żeby miało wydarzyć się coś sensownego.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

Podjąłby się Pan przyjęcia do pracowni ucznia?

Chciałem kiedyś nawiązać współpracę z różnymi placówkami i poświęcić czas na to, żeby kogoś tego nauczyć. Niestety te wszystkie plany się nie powiodły. Polska choruje na chorobę, która nazywa się POZORY. To tylko propaganda, że jest jakieś wsparcie dla rzemieślników. Pracuję w rzemiośle prawie 50 lat i ani razu nikt się ze mną nie skontaktował z żadnego z cechów. To zamknięte środowiska, a powinniśmy wszyscy współpracować, bez względu na to, czy są z tego realne korzyści biznesowe. Bardzo krytycznie oceniam te działania. Jestem ostatnim rusznikarzem w Polsce, który robi cieszynki i nikogo „na górze” to nie interesuje, żeby pochwalić się tą tradycją, pracą. Zadbać o to, aby ją zachować.

We Francji możemy obserwować wspaniały przykład ratowania tradycyjnego rzemiosła w postaci państwowego mecenatu nad ginącymi zawodami. Polega to na wspieraniu rzemieślników zajmujących się produkcją konkretnych wyrobów. W momencie, gdy brakuje koniunktury na jego produkty, państwo udziela mu wsparcia finansowego na przetrwanie w trudniejszym okresie. Gdy rzemieślnik znów zaczyna prężnie działać, państwo wycofuje się z pomocą. Ja wytwarzam strzelby, które są białymi krukami – to wartość sama w sobie – ale wiadomo, że w takiej pandemicznej sytuacji nie będą one priorytetowym zakupem.  

Dwa lata temu byłem w Chinach. Chciałem poznać lepiej ich tradycję. Tam rzemiosło jest na takim poziomie i przede wszystkim – w takich miejscach – że nie chce się wierzyć. Pekin, Szanghaj, główne arterie historyczne. Warsztaty rzemieślnicze są eksponowane, oni chcą, żeby ludzie wiedzieli, jak pracują ci ludzie. W Polsce rzemieślnika nie stać na taki lokal, bo by zbankrutował albo musiał dorabiać na czymś innym.

Projekt Pracownie_wywiad_Rusznikarz Jerzy Wałga_fot_Radek Zawadzki

W Warszawie coraz prężnie działają przedstawiciele tzw. nowego rzemiosła. Czy w Cieszynie także zauważa Pan zainteresowanie ręcznym wytwarzaniem wśród młodszych pokoleń?

Jest grupa młodych pasjonatów, którzy próbują różne rzeczy przywrócić do dawnej świetności. Zdarza się, że są wręcz tworzone zawody, których kiedyś nie było, a dzisiaj można je podciągnąć pod rzemiosło. Chodzi mi o tworzenie pamiątek czy innych bransoletek. Tradycyjne zawody rzemieślnicze jak zegarmistrz, szewc podupadają, bo przemysł produkuje takie ilości towarów z bardzo przystępnymi cenami, że ciężko z nimi konkurować. Nie opłaca się naprawiać rzeczy, skoro taniej można mieć nowe. W skali całego kraju nasze rzemiosło niestety ginie. Dlatego ważne są działania jaki podejmuje np. Zamek Cieszyn. Dzięki ich inicjatywie powstał u nas szlak tradycyjnego rzemiosła, na którym można spotkać koronczarki czy kowala. Jest w Cieszynie trochę zawodów, które są podtrzymywane. Należy pamiętać, że to nasza tożsamość narodowa, dziedzictwo, spuścizna, kultura – jeśli tego nie przechowamy, kolejne pokolenia będą o tyle uboższe.

Jerzy Wałga Rusznikarstwo Artystyczne i Historyczne

UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Projekt Pracownie

NAPISZ DO NAS

Chcesz opowiedzieć nam swoją historię? Znasz rzemieślnika lub artystę, który podzieli się z nami swoim doświadczeniem, pasją? Napisz do nas!

kontakt@projektpracownie.pl Od 25 maja 2018 roku obowiązuje „RODO”, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony danych osobowych i w sprawie swobodnego... >