Jak powinna wygląda idealna przestrzeń dla rzemiosła? Opinie twórców

Podczas spotkań z rzemieślnikami i artystami wraca temat dostępności przestrzeni dostosowanych do pracy twórczej. Niemal każdy rozmówca wspomina o tym jako jednej z największych bolączek – i chociaż wiele mówi się o tym, że w Warszawie ma powstać kilka inwestycji dedykowanych rękodzielnikiem, trudno oprzeć się wrażeniu, że sami zainteresowani pozostają sceptyczni wobec tych planów. Konsultacje, w których wielokrotnie brali udział, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W związku z tym zapytaliśmy rzemieślników, jaka powinna być według nich idealna przestrzeń dla rzemiosła.

Tomek Mróz – artysta (w) ruchu

Chleb. Właśnie chlebem Tomek Mróz wita nas w swoim miejscu na Podskarbińskiej, do którego trafiamy w sierpniowy wieczór 2017 roku z polecenia Pracowni Endemit. Tomek zostaje nam przedstawiony jako rzeźbiarz i performer. Słyszymy od znajomych, jakie wrażenie wywołują jego rzeźby, i oglądamy w internecie zdjęcia jego prac. Trafiamy też na nagrania szokujących instalacji artystycznych operujących obrzydzeniem jako środkiem wyrazu. Wciąż jednak artysta – aż do dnia wywiadu – pozostaje dla nas zagadką.

Na pograniczu sztuk – malarstwo w ceramice

Monika Skorupska przeniosła swoją pracownię do Warszawy rok temu, mniej więcej w tym samym czasie kiedy my ruszaliśmy z Projektem Pracownie. Już na pierwszych targach rzemieślniczych, na które trafiliśmy jako raczkująca wówczas inicjatywa, wpadły nam w oko piękne wyroby od Mosko Ceramics. Zaimponowały nam nietypowe kształty naczyń i ich złote wykończenie. Widywaliśmy się z ceramiczką praktycznie co kilka miesięcy na wydarzeniach związanych z rękodziełem i za każdym razem obiecywaliśmy sobie realizację wywiadu. Po roku (w końcu!) poznajemy historię Moniki i jej twórcze tajemnice.

1. urodziny Projektu Pracownie – podsumowanie (galeria)

Projekt Pracownie ma już rok. Aż trudno nam uwierzyć, jak szybko zleciał ten czas. Z okazji naszych pierwszych urodzin, dzięki uprzejmości Otwarta Pracownia Jazdów, zorganizowaliśmy wystawę zdjęć i rysunków wykonanych w odwiedzonych warsztatach rzemieślniczych i artystycznych oraz cykl spotkań z twórcami. Ponownie opowiedzieli nam oni o specyfice swoich fachów i poprowadzili krótkie warsztaty związane z uprawnianym rzemiosłem.

Introligatorski warsztat kreatywny

Do pracowni Aanda trafiamy z polecenia innych rzemieślników. Część z nich opowiada nam o ogromnym entuzjazmie Aliny i Artura oraz wysokiej jakości szkicowników wykonywanych przez ten duet. Weronika – nasza rysowniczka – zaciera ręce na samą myśl o wizycie w zaprzyjaźnionej introligatorni. Nie szczędzi przy tym pochwał dotyczących notesów powstających w tej pracowni. W jedno z sobotnich popołudni odwiedzamy więc warsztat Aandy w podwarszawskim Brwinowie.

Historia utkana na krośnie

Działalność dziewcząt z Tartarugi jest nam znana od samego początku istnienia Projektu Pracownie. Widujemy Wiktorię i Jadzię na targach rzemieślniczych, wielokrotnie z nimi rozmawiamy. Pracownia rękodzielniczek mieści się w Łodzi i wiemy, że odwiedzenie jej będzie dla nas większym przedsięwzięciem logistycznym. Kiedy udaje nam się znaleźć drugi łódzki warsztat zainteresowany wywiadem w weekend, potwierdzamy wizytę u twórczyń kilimów.

Rzeźba światła, czyli rękodzielnicze lampy z tykwy

Wyobraźcie sobie sytuację, że na Instagramie obca osoba poleca Wam pewnego artystę. Wchodzicie na jego profil i wpadacie w zachwyt. Lampy wykonane z tykwy czarują pięknymi świetlnymi wzorami rzucanymi na ścianę. Spontanicznie piszecie do twórcy marki wiadomość – doceniacie projekty, dzielicie się swoimi odczuciami. Odpisuje. Wywiązuje się między Wami rozmowa, która przeradza się w dyskusje o kondycji rzemiosła i polskich artystów. W czasie korespondencji szukacie informacji o rozmówcy – okazuje się, że człowiek po drugiej stronie to Przemek Krawczyński, a jego lampy znajdują odbiorców na całym świecie. On również sprawdza, kim jesteście – docenia działania Projektu Pracownie, dopytuje o bohaterów dotychczasowych publikacji. Po kilku godzinach wymiany wiadomości wspólnie podejmujecie decyzję o realizacji materiału w pracowni artysty. Zaproszenie twórcy Calabarte staje się dla nas kolejnym bodźcem – czas na wyjazd z Warszawy, jedziemy do Łodzi!

Drugie życie talerza – kolczyki i naszyjniki z porcelany

Biżuterię Magdy Ziółkowskiej odkrywamy na drugiej edycji targów „Niech żyją dziewczyny”. Z daleka dostrzegamy informację, że produkty zostały wykonane z nietypowego materiału, a mianowicie z… talerzy. Podchodzimy do rękodzielniczki i widzimy na stoisku kolczyki, broszki, naszyjniki powstałe z potłuczonej porcelany. Kilka tygodni później odwiedzamy ją w pracowni na warszawskiej Woli.

Kapeluszowy zawrót głowy

Przyciągające spojrzenia nakrycia głowy sygnowane marką Martoczki pierwszy raz widzimy na 3. Warszawskim Dniu Kapelusza przy Mysiej 3. Samą projektantkę kapeluszy, Martę Galińską, poznajemy na spotkaniu w Muzeum Warszawskiej Pragi poświęconym neonom witrynowym w Warszawie, które przeżywają swój renesans. Modystka dopytuje o aspekty prawne umożliwiające wykorzystanie reklamy w przestrzeni publicznej. Opowiada o swojej pracowni na Krakowskim Przedmieściu i zamiłowaniu do tworzenia toczków oraz kapeluszy. Po wydarzeniu chwilę gawędzimy o naszej inicjatywie i szybko otrzymujemy zaproszenie do królestwa kapeluszy.